Audiohobby.pl
Audio => Magnetofony kasetowe => Magnetofony => Kenwood => Wątek zaczęty przez: Hammer w 16-02-2026, 18:27
-
Magnetofon otrzymałem od znajomego za free bo jest ograbiony z kości dolBy.
Reszta co pozostała ponoć jest sprawna, wystarczy paski zmienić i jazda .... hahah takiego wała......
Jakżesz ufać..... nie ufam nikomu, i co się okazało, za chwile.
Magnetofon jak widać w miare ładny, praktycznie nic mu nie brakuje, zleżały, paski wszystkie i idler do wymiany od zaraz, rolka też.
Elektronika nie grzebana, oprócz wylutowanych kości, zamówiłem w Chinach ponoć oryginalne, wlutowałem na podstawkach bo kupiłem od razu 10 szt w pakiecie, do sprawdzenia NE 645
Teraz można włączyć.....świeci się podświetlenie wskaźników i tyle, nie reaguje na klawisze funkcyjne nic.
Tutaj aby coś zadziałało musi być zwarcie styków obecności kasety a nic sie nie dzieje, silnik nie kręci.
okazuje się że musiałem przelutować pare pkt lutowniczych dostarczających prąd do silnika i są oznaki życia mchanicznego.
Czyli, cały mechanizm do zrobienia, czujniki do czyszczenia, paski, gumki itd...robota upierdliwa, a elektronika?
Do wylutu przełącznik zapis/odczyt ten na środku, bo na bank jest brudny.
Także robota na parę dni .
Rocznik 1980, górna półka, tylko dolBy B wskaźniki wychyłowe, mechanika metalowa to atrybuty tego sprzętu.
Jest potencjał, jest a być może przyjemność będzie patrzenia potem jak to pracuje, czy warto, czy wkładać kase w niego ? na pewno lepiej się prezentuje niż o 40 lat młodszy Ken.........
Galeria, fotki wstępne z obglądu
https://photos.google.com/share/AF1QipOzUzuq2Sy58mt1aQxFTWdkDdVGhxO8x2aD0tOzmqUYxa0hVUZEBFaqdUrgUSTmhQ?key=c05mMTUxMHY4Q0Z5SDBOUU1NR2ItX2ZtOHBja2hn
edit
po obiedzie mi sie nudziło to ogarnąłem przełącznik zapis/odczyt
https://photos.google.com/share/AF1QipOzUzuq2Sy58mt1aQxFTWdkDdVGhxO8x2aD0tOzmqUYxa0hVUZEBFaqdUrgUSTmhQ/photo/AF1QipPlPObPPs7bHbTVitOhl1DC0AHdfxcQE9lCx0c1?key=c05mMTUxMHY4Q0Z5SDBOUU1NR2ItX2ZtOHBja2hn
-
Zrób i podziel się wrażeniami
-
To chyba KX-600....
-
Taaaa zrób, to wcale nie jest proste. mechanika ogarnięta, ale jak zwykle w staruchach ktoś już był, jakiś pseudo idler, smarowanie klajstrem, normalnie 3 godziny doprowadzenie do stanu że się rusza co ma ruszać.
Paski nie problem, problem w idlerze i średnicy bo jakaś wydumka sie tu pojawiła i weź tu myśl....
Ucieszyłem sie bo mechanizm ful metal ale ..... krańcówki oczywiście plastyk i już 1 ratowałem klejem.....jak ja nie lubi staruchów a jeszcze w poczekalni od 6 lat stoją Aiwa i Sharp z wycieraczkami........siadłem tera coś skrobnąć i dalsze fotki wkleić, w sumie w sieci są jakieś filmiki, ale wiele rzeczy nie jest pokazane dokładnie, choćby płyta główna, ja fotkuje prawie wszystko a głównie połączenia kablowe co i jak podlutować........ide zaraz jeszcze te paski dobrać i może idlera znajde... mnie podkusiło....
Mechanizm się kleił jakims lepem na muchy, czyścić, myć rozbierać klawiature jprdl dobrze że śnieg leży jeszcze bo mnie nogi świerzbią....
Dalsze fotki
https://photos.google.com/share/AF1QipOzUzuq2Sy58mt1aQxFTWdkDdVGhxO8x2aD0tOzmqUYxa0hVUZEBFaqdUrgUSTmhQ/photo/AF1QipODpGlE9fiXCelI5EH7uUMt9hxqxzMtnxWAynmz?key=c05mMTUxMHY4Q0Z5SDBOUU1NR2ItX2ZtOHBja2hn
-
Mechanizm ogarnięty i zmontowany, paski są w miare dobrane, idler też , z nim kłopot ale jakoś wybrnąłem, przynajmniej do sprawdzenia.
Styki czyszczone włóknem szklanym, z czujnikiem kasety problem był, bo od wkładania krzywo kasety powyginało go .......jest na razie styk, prąd przejdzie, czy coś do poprawki...... zawsze sie coś znajdzie pewnie, ale może jak zagra cokolwiek.
Robiłem fotki gdzie jaki przewód podlutować.
Mase pkt było do naoliwienia czy smarowania.
Do remontu głowice były odkręcone teraz wypadało by je podłączyć, ustawić, fajnie jakby elektronika była sprawna
nowe fotki
https://photos.google.com/share/AF1QipOzUzuq2Sy58mt1aQxFTWdkDdVGhxO8x2aD0tOzmqUYxa0hVUZEBFaqdUrgUSTmhQ/photo/AF1QipOpug8AXBYkFq3pj2SP81M7t-pBFasOWfXSdL_1?key=c05mMTUxMHY4Q0Z5SDBOUU1NR2ItX2ZtOHBja2hn
-
I co ja nie dam rady ? Ja ?
Dzisiaj rano. mechanizm polutowany a bo złączek nie ma w nim tylko kabellut.
Wystartował i teraz zaczął się cyrk, wymiana kości dolBy, dostałem 10 i w podstawkach podmieniałem....
Na 10 sztuk od chinola 8 sprawnych, tzn jest muzyczka, ale czy naprawde dolBy będzie działać, a to się okaże na końcu przy sprawdzeniu kalibracji.
Trochę się bałem, bo narobiłem się z mechaniką, a czy elektronika zatrybi, no i trzeba złożyć baranka w ofierze teraz....
Pisałem wcześniej że ktoś próbował serwisować, tzn kombinował w mechanice, elektronika na razie się wygrzewa i pokaże swoje babole jak będą, czy coś nie pokręcone w niej, części raczej nie były wymieniane, brak śladów lutowania.
Potki są do wyczyszczenia bo trzeszczą, takie duperele kosmetyczne.
W każdym razie poświęciłem cały dzień na uzdatnienie decka i przywrócenie do życia bo skończyłby na śmietniku.
W każdym razie za każdym uratowanym deckiem podnosi mi się wiedza, a każdy nowy obcy mi sprzęt to nowe wyzwanie i próba sił.
Zajawka
Edit.
Sprawdziłem rec/play, jest troche ...sporo do zrobienia, zalutowanie na świeżo wszelkich skrętek, prawdopodobnie isostaty do cyszczenia, sprawdzenie kondów, wszelkich połączeń masy.....
Ale wskaźniki rządzą....
-
Walczysz dzielnie! Trzymamy kciuki. WF całkiem spoko, jak widzę.
-
Jak Zosia Samochwała......mam przesyt na chwile. nagrywam sobie jakieś kasetki....zamist rozebrać potka to go psiknąłem coby nie trzeszczał, ale rozbiórka go nie minie.......
Magia wskaźników.... patrze gra...
-
No i tak.....Trochę się pospieszyłem ale przynajmniej sprawdziłem czy sprzęt warto reanimować.
A co sie stało, ano wszelkie pkt lutownicze były skrystalizowane, co to daje niepewny styk komponentu ze ścieżką, nie wiem czy to wina spoiwa, kiepskiej cyny itd.
O ile jeszcze małe elementy typu rezystor, kondy, tranzystory jeszcze jako tako trzymają się, ale wszystko co ma grubsze nogi zaczynało tracić przepływ prądu, dlatego buczenia od masy znikające po poruszniu płytą główna, kabelkami itd.
Próbowałem podgrzewać te grubsze kołki, dodawać nowej cyny, topnika, ale to pół środki.
Co należy zrobić aby ten sprzęt uratować? ano usunąć całe stare spoiwo, i dać nową cynę, wcześniej te grubsze kołki dobrze pobielić, no nie ma zmiłuj się, roboty na lata świetlne, czyli praktycznie zmontować decka na nowo, no i pytanie czy warto, bo biznesowo nie ma szans ani na dobry serwis i profit, ani do sprzedaży bo godziny na robote nie rozliczy się nigdy.
Plan? najpierw usunąć wszelkie kołki z płyty głównej do których są zakręcone przewody do mechanizmu, usunąć te stare druty i dać nowe miękkie.
Sukcesywnie wymienić cyne na innych elementach wcześniej ewentualnie pobielić końcówki.... wiecie ile to roboty?
Jeszcze dochodzi aspekt sprawdzenia fizyczne głowicy czy nie jest krzywa, bo coś inne kasety tak zamulają.... tak ogólnie kaseciak gra, nagrywa.
Nigdy nie spotkałem się w starych kaseciakach z taką degrdacją spoiwa lutowniczego, no bo trzeba je usunąć bo pewnie co chwila będzi jakiś bubel i robienie po części mija się z celem.
Sprawdziłem kondy wyrywkowo pojemności do 10uf i w miare trzymały parametry, ale więksość przekraczała +20% to je podmieniłem, pewnie cały recap będzie potrzebny.
W mechanizmie nie ma plastykowego chassi , to dobra wiadomość, bo dopóki silnik daje rady i elektronika nie padnie na amen będzie przyjemność.
Dźwiękowo jest bardzo poprawnie, era analogowa robiła dobre sprzęty, przyjemnie się słucha własnych nagrań.
zdobyłem już jakieś przewody, wtyczki i gniazda, zrobię fotki może się komuś przyda do własnych pomysłów.
-
Teraz tak.....
Z racji tego i swerwisówki do tego modelu są okrojone tylko do schematu to kiepskiej jakości można się doskonale posiłkować serwisówką do modelu KX-500
Mechanizm jest taki sam, elektronika bardzo podobna, różnice są we wskaźniku wysterowania, jest całkiem inny.
Co dalej z pracami..., wymieniono prawie 90% kondów elektrolitycznych, nie ma bola, wymagają wymiany, nawet w zasilaczu miały ponad 20% już więcej pojemności.
Zamówiłem nowego typu złączki, przyjadą na dniach, kable masowe muszą mieć pewny styk, a chce zrobić tak aby wszelkie kable od mechanizmu były rozłączalne do następnych prac przy mechanizmie.
Pozostałe kołki będą lutowane.
W międzyczasie masa znów się wysypała, ale wróciła...... i tak pewnie będzie do samego końca jak wszystko będzie miało pewny styk.
-
Oby to wszystko zakończyło się sukcesem, bo ogrom problemów i prac jest zaskakujący jak na Yamahę. Zazwyczaj w tym sprzęcie nie ma dużo do zrobienia, przynajmniej takie są moje doświadczenia. Trochę to wszystko zaczyna wyglądać nieopłacalnie jak dla magnetofonu za trzy stówki.
-
Yamaha ma sie dobrze, to Kenwood....hehehehehnie nie zawsze kasa się liczy jak robimy dla siebie, a chciałbym mieć go na jakiś czas ....jak się uda.
Raz na jakiś czas zapodać kasetkę wieczorem, i popatrzeć jak wskaźniki grają.....Czas wyścigów minął bezpowrotnie...
Poza tym jak pisałem im większe wyzwania tym większe doświadczenia i wiedza
-
O rany, już mi się te tematy pomyliły, myślałem o K-700 ;)
-
Kurcze, no to masa roboty ale będziesz mógł się cieszyć. Zaskakująca sprawa z tymi lutami, że tak puściły.
-
Artur mi opowiadał jak kiedyś dostał wzmacniacz i w nim wszystkie luty do zrobienia na nowo, no taka zabawa.
Zabawy dalszy ciąg.....
Znalazłem przyczyne buczenia czyli masa płytki i niedokręcona śrubka jedna...
Dostałem kablozłączki , powywalałem stare druty, jest teraz myk myk. 3 złączki i mechanizm jest osobno....nowoczesność, jakbym to przeczuł bo chce sprawdzać czy wszystko ok a tu nie ciągnie.... idler na szpulce już twardnieje....wkurzony zapodałem Gipsy King na testy i w domu już wqr....i ...amoooore mioooooo.
Ale skubany dał rade i pociągnął tą muzyczke.
Pisze te teksty coby sie komu nie wydawało że stare kaseciaki to tylko szmata na obudowie ,paski ipsik na potka.
Okey, okablowanie jest, kondy już wszystkie wymienione, kaseciak gra jak milion pessos, niech se pogra na razie.