Audiohobby.pl
Audio => Magnetofony kasetowe => Magnetofony => Nakamichi => Wątek zaczęty przez: chorazy3 w 25-01-2026, 20:00
-
Kolejny model z jedynką na końcu, czyli bez funkcji monitorowania nagrywania po taśmie. Od jakiegoś czasu na niego chorowałem. Właściwie to na 582Z ale trafił się 581Z więc nie wybrzydzałem.
Ale za to są tony testowe 400Hz (0dB) i 15kHz (-20dB) tak jak w CR-4.
Trafił do mnie niepełnosprawny, próbuje odtwarzać i przewijać ale skamieniały idler mu w tym przeszkadza. Poza tym rokuje pomyślnie.
-
W środku dość brudno (głowice i capstany już zdążyłem przetrzeć).
-
Tak wygląda w środku. Płyty PCB odwrócone są do góry nogami.
Względem modelu wcześniejszego, bez Z różni się dołożoną płytką Dolby.
-
cd
-
mechanizm classic, chyba mój ulubiony do serwisowania
-
Z drugiej strony
-
Płyta główna
-
Zasilacz i funkcje mechanizmu
-
Pawle, jak pisałem na ogólnym... gratuluję kolejnej "jedynki".
Co do szczegółów to jest to model 581Z.... nie ZX. ;-)
-
Faktycznie tylko Z, z rozpędu wpisałem. Trzeba będzie zmienić tytuł wątku.
-
Też niedawno przeszedł mi koło nosa 582... ale jakoś odpuściłem. Narazie nie mam miejsca na nowe złomki. Ale jak się to zmieni, to może kiedyś. Ponieważ żadnej "piątki" jeszcze nie miałem.
-
58x mają na forum TH dobre opinie zarówno jeśli chodzi o odtwarzanie jak i zdolności nagrywania. Niestety gabarytowo są szersze niż standard.
-
Czy ja dobrze przeczytałem - ma 3 głowice i nie ma odsłuchu po taśmie?
-
Tak. Istniały takie Naki. 481, 581 i 681.
Mają jeden zestaw chipów Dolby służący zarówno do kodowania lub dekodowania. Do tego mechaniczny przełącznik Play-Rec tak jak w magnetofonach dwugłowicowych.
Poza tym identyczne z ich odpowiednikami 482, 582 i 682. Były za to nieco tańsze.
Teoretycznie mogą być lepsze dźwiękowo bo prostsze i mogą dokładniej nagrywać z Dolby bo dokładnie ten sam układ koduje i dekoduje sygnał.
Ale i tak trochę dziwny pomysł i więcej się nie powtórzył.
Lipa jest zwłaszcza z 481 bo nie ma on żadnej zewnętrznej kalibracji nagrywania (481z ma już bias fine ale bez monitorowania używa się go jak dwugłowicówkę).
Ale do odtwarzania: typowy dźwięk Nakamichi !
-
Czy ja dobrze przeczytałem - ma 3 głowice i nie ma odsłuchu po taśmie?
Maćku, odsłuch po taśmie jest ... przereklamowany ;-) hahahah
Tak to taki wynalazek od Nak-a modele 481, 481Z, 581, 581Z, i 681ZX to modele z "jednym Dolby".
No cóż Paweł wyjaśnił, ja tylko zdublowałem post.
-
A byli jeszcze jacyś inni producenci z takim pomysłem?
-
Dzięki za wyjaśnienie kwestii odsłuchu/dolby - rzeczywiście dość nietypowy pomysł. ;)
-
A byli jeszcze jacyś inni producenci z takim pomysłem?
Bang & Olufsen Beocord 9000. Innych nie kojarzę.
Gratuluję fajnego złomka przy okazji :) Z serii 5 miałem 582 u siebie, bardzo fajny grajek. A przy tym super przyjazny w serwisowaniu, bardzo logicznie rozplanowane wnętrze, z dobrym dostępem do wszystkiego i małą ilością kabli. W przeciwieństwie do innych Naków ;)
-
Czekałem na zdjęcia Twojego 581Z. Gdyby nie wymiary to chętnie bym takiego poszukał (580/581/582 z Z lub bez). Gratulacje zakupu. Chyba musisz mieć szczęście, bo 1 nie widziałem na aukcjach, a Ty trafiłeś 4, 5 i 6. Jak go doprowadzisz do pełnej sprawności to napisz jak oceniasz jego granie i nagrywanie w porównaniu do 681. Kolejny wątek do obserwowania ;)
-
Gdyby nie wymiary to chętnie bym takiego poszukał (580/581/582 z Z lub bez).
580 to dwu-głowicówka, bez zapisu na Metal. 580M ma już zapis na Metal.
-
Gdyby nie wymiary to chętnie bym takiego poszukał (580/581/582 z Z lub bez).
580 to dwu-głowicówka, bez zapisu na Metal. 580M ma już zapis na Metal.
Faktycznie z 580 się rozpędziłem. Jakoś zasugerowałem się serią 6.
-
A.... widzisz zapomniałem o modelu 660ZX, to też 3 głowicówka bez monitora.
-
Mój egzemplarz był niedawno w serwisie Nakamichi
-
Rozbieramy dalej. Żeby wyjąć mechanizm trzeba zdjąć panel przedni (6 śrub) i wypiąć z niego dwie wtyczki.
Jest wtedy dostęp do czterech śrub mocujących mechanizm.
-
Panel przedni wyjmuje się razem z metalową skrzyneczką które zawiera elektronikę od wskaźników wysterowania, w tym nasz ulubiony układ MSL9350RS.
-
Po wyjęciu mechanizmu - widok z tyłu
-
Odkręcamy cztery śrubki aby dostać się do paska (uwaga: jedna jest inna i ma podkładkę)
-
Ostrożnie wyjmujemy koła zamachowe
-
Żeby zdjąć kolejną płytkę i dostać się do idlera (a także paska funkcji i licznika) trzeba odkręcić 6 śrub (znowu jedna jest inna) i zdjąć trzy sprężyny z zaczepów.
-
Zdejmujemy też talerzyki aby nasmarować ich osie
-
Stary idler
-
Widzę relacja na żywo z pola bitwy ;)
-
Tak i na razie wygrywam !
-
Sprawdź dokładnie te plastyki w mechanizmie
-
Tak i na razie wygrywam !
Nie pamiętam, żebyś kiedyś przegrał ;) Sam średnio się znam i zazwyczaj opieram się na doświadczeniu innych przy konkretnych modelach przy których coś dłubie. Dlatego lubię takie opisy. To dla mnie poradniki w stylu: Zrób to sam :)
-
Mechanizm classic Nakamichi jest moim zdaniem bardzo fajny w serwisie. Wiele modeli a niemal zawsze wygląda tak samo. Duży, solidny, trudno tu coś popsuć, połamać.
W moim egzemplarzu standardowo był ułamany plastikowy słupek lewej górnej śruby mocującej, najpewniej w transporcie.
-
Od przodu mechanizmu jest dostęp do głowic i rolek, żaróweczki autostopu i paska kwadratowego prawego talerzyka (od autostopu).
Ale najpierw trzeba zdjąć kieszeń kasety.
Odkręcamy dwie śruby po lewej mocujące blaszkę. Wtedy można ją odsunąć na bok i wyjąć kieszeń.
-
Wymieniona żaróweczka autostopu na diodę led.
Trzeba odpowiednio skierować diodę do tyłu, w kierunku otworków aby poprawnie działało. Zastanawiam się też nad sensem założenia czarnej koszulki termokurczliwej na diodę aby tylko jej góra świeciła. Za silne światło dokoła ogłupia czujnik z tyłu i autostop potrafi zatrzymać się bez powodu.
-
Używam pasków płaskich FRSP9.6
-
A to moja kolekcja starych, oryginalnych pasków Nakamichi.
-
Widzę, że tutaj jest brak hamulca na lewym talerzyku. Ale jest filc a pod nim sprężynka. Są też wersje z hamulcem na ramieniu dociskanym filcem do bocznej bieżni talerzyka. Z tym auto-stopem koszulka na diodzie LED ma sens.
-
Ciekawa relacja, dzięki.
-
Jest hamulec tylko od przodu, pod czarną blaszką ozdobną i ma regulację.
Polecam ustawić siłę hamowania nieco wyżej, na 10-12 g/cm. Pomaga to poprawić kontakt taśmy z głowicami w przypadku głowic z oznakami zużycia.
-
Jest hamulec tylko od przodu, pod czarną blaszką ozdobną i ma regulację.
Polecam ustawić siłę hamowania na 10-12 g/cm. Pomaga to poprawić kontakt taśmy z głowicami w przypadku głowic z oznakami zużycia.
A widzisz, bo ja miałem już kiedyś wersję bez ramienia. Bez możliwości regulacji. Tylko na stałe hamowanie okolica 8-9g z filcem od dołu i mocniejszą sprężyną.
Bardzo lubię robić te mechanizmy, są proste i zawsze maja przyzwoite parametry. Są też mało awaryjne pomijając zacierające się ramiona rolek ;-)
-
Faktycznie starsze egzemplarze nie miały dodatkowego hamowania.
I do tego zamiast metalowej blaszki ze sprężyną dociskającej idler miały plastikowe ramię, które potrafi się wypaczyć po latach.
-
Naprawa mechanizmu przebiegła pomyślnie. Wszystkie funkcje działają.
Dźwięk przy odtwarzaniu akceptowalny ale po ciepłej stronie. Sprawdzam poziom odtwarzania 10kHz (-20dB) względem 400Hz (-20dB) i lipa, jest 4dB za nisko.
Nagrywania nie daje się skalibrować.
Bez większych nadziei wymienię wszystkie pomarańczki.
Dwie sztuki przy generatorze pppik (472 x2) już wcześniej wymieniono, są bardziej jaskrawego koloru i bardziej pękate, jak te nowsze z lat 90-tych, także je zostawiłem.
-
Lista pomarańczowych kondensatorów foliowych do wymiany:
-płyta główna
683 x1
223 x1
472 x2
331 x2
681 x3
561 x1
182 x2
302 x2
-płytka Dolby
333 x4
182 x2
-
Pawle to odczyt leży, na górze? Ok doczytałem... odczyt. Wychodzi że głowica odczytująca już....ma dość. Zobaczymy jak po wymianie pomarańczków będzie. Czy małe elektrolity w torze odczytu trzymają wartości?
A nowe i dobrej klasy tam im nie zaszkodzą :-) może to coś pomoże.
-
Zużyta głowica odtwarzająca. Na pierwszy rzut oka wygląda ok.
-
Ale zwróć uwagę na ten pas wytarcia, sięga aż krawędzi po lewej stronie stożka głowicy.
-
Wartości pomarańczek były ok, żadna sztuka nie była padnięta.
-
Pod mikroskopem wygląda to tak.
Ciężko to uchwycić bo to wytarcie jest dość głębokie, trójwymiarowe a zdjęcie/zoom płaskie.
-
cd
-
Może szlifowanie pomoże... Czy to jest głowica ze szczeliną, która się zwęża ku górze, bo gdzieś mi wpadło w oko, że Naki miały takie głowice?
-
Z tego co wiem szlifowanie tych głowic nie udaje się.
Gołym okiem nawet specjalnie nie widać na nich zużycia, jak przy każdej innej głowicy, gdzie nawet paznokciem da się wyczuć podłużne progi. Tu podłużnego progu nie ma ze względu na te podłużne nacięcia i specyficzny kontur tej głowicy, tworzą za to dwa progi poprzeczne i płaska wytarta powierzchnia pomiędzy nimi.
Szlifowanie będzie też trudne.
Ale pewnie spróbuję.
Tymczasem będzie potrzebny dawca.
-
Spróbowałbym, a nóż uda się poprawić. Profil rzeczywiście trudny.
Trzymam kciuki.
-
Pawle nie masz szczęścia do tych padlinek...to już chyba któraś kolejna z uszkodzoną głowicą. Ale tak jak piszesz warto spróbować dać nowy szlif, a może się podniesie. I tak spisana na straty. Trzymam kciuki za powodzenie akcji. ;-)
-
One po prostu mają już swoje lata, świetnie odtwarzają i nagrywają że chce się tego słuchać, i nic dziwnego że są zużyte. To chyba najlepsze głowice do magnetofonów kasetowych jakie zostały wyprodukowane. Szkoda, że nie ma już nowych.
-
Współczuję Pawle.
Problem nie dotyczy tylko Nakamichi, ale i innych marek, także tych w których występowały rzekomo "wieczne" głowice. Trafiłem na Akai GX-F91 z zużytą głowicą GX. Został zakupiony dawca w postaci magnetofonu AKAI GX-7, w którym, co za niespodzianka, głowica też zarżnięta. W załączeniu charakterystyka odczytu ww GX-F91 na taśmie Teac MTT-256. Dodam, że korekcja odczytu na pcb podciągnięta na max w górę. Dla porównania charakterystyka Nakamichi ZX-7 na tej samej taśmie. Proszę zwrócić uwagę na inną skalę.
Prawdę mówiąc między innymi z powodów jak wyżej nie kupuję już żadnych magnetofonów, tym bardziej droższych. Cieszę się tym, co mam, koniec zabawy.
-
W ZX-7 masz ładnie płasko ale w AKAI to faktycznie kiepsko.
Ja wczoraj wyjąłem sprawne głowice z mojego 481 i przełożyłem do 581Z potwierdzając tym samym, że oryginalne były zużyte.
Teraz 581Z odtwarza bez zarzutu, udaje się też kalibrować na nim nagrania.
-
Wczoraj spolerowałem obie głowice standardowym sposobem - papier ścierny na mokro z rosnącą gradacją a potem lapping film podobnie. Następnie puszczam jakąś taśmę przedskoczka z muzyką dla jeszcze gładszej powierzchni czoła głowicy (i ustawienia azymutu na ucho).
Nagrywająca ma fajny łatwy profil, z odtwarzającą było trochę trudniej ale też się udało. Zdjąłem jak najmniej materiału się dało. Materiał głowic okazał się zaskakująco miękki...
Efekt jest zadowalający, w zakresie odtwarzania poziom 10kHz (-20dB) jest tylko o 1dB niżej niż 400Hz (-20dB) i do słuchania się to jak najbardziej nadaje. Do tego będzie można jeszcze to podciągnąć elektronicznie co jest opisane w serwisówce.
Nagrywaniem się zajmę później.
-
Kurcze, to duży sukces! Gratulacje. Powyżej 10kHz pasmo też dobrze wstało i trzyma czy masz jeszcze spadek poniżej normy?
-
Nie sprawdzałem ale spadek powyżej 10kHz jest prawdopodobny. Ale jest też do tego oddzielna regulacja w SM.
Użyłem tylko tych dwóch tonów testowych.
-
To bardzo dobra wiadomość. Będą jeszcze ze złomka ludzie :-)
-
Ooo, czyli nie taki diabeł straszny... dobre info :)
I chyba już wiem, do kogo będę miał kilka głowic do podesłania (rozmawialiśmy o tym) ;)
-
Pawle, pytanie...
Czy podczas kalibracji taśmy 400Hz lub 15kHz sygnał jest podawany po taśmie? (jak w trzy-głowicowym magnetofonie) I widać wskazania czy też jak w zwykłej dwu-głowicówce, czy trzeba cofać i porównywać z odczytem? Pytam o ta kalibrację taśmy, bo nigdy nie miałem modelu (xx1).
-
Podczas nagrywania z wejścia liniowego na wskaźnikach mamy podawany sygnał (Source) a nie z taśmy (czyli tak jak w 2head).
Natomiast podczas kalibracji nagrywania wbudowanymi sygnałami testowymi 400Hz i 15kHz na wskaźnikach mamy oczywiście odczyt z kalibrowanej taśmy.
Fajna sprawa, że są na płycie głównej punkty testowe ułatwiające kalibrację (szczególnie przydatne przy ustawieniu wysokości i azymutu głowicy nagrywającej) dające sygnał po taśmie.
Inna rzecz, że podczas kalibracji nagrywania wg SM nie trzeba ustawiać biasu i czułości bo potki są wyprowadzone na zewnątrz i i tak będziemy nimi ciągle kręcili przy każdej kolejnej taśmie.
-
I teraz jest wszystko jasne. Dziękuję Pawle za odpowiedz i wyjaśnienie ;-)
-
Instrukcja serwisowa
-
Wyjątek z SM odnośnie kalibracji, może się komuś przyda.
-
cd
-
cd.
-
Instrukcja serwisowa
I to jest to co lubię. Komfort pracy z oryginalną papierową serwisówką jest nieporównywalnie większy niż z wszechobecnymi PDF-ami. Super sprawa Pawle ;-)
-
Cytat: chorazy3 w 25-01-2026, 21:29
A byli jeszcze jacyś inni producenci z takim pomysłem?
Bang & Olufsen Beocord 9000. Innych nie kojarzę.
Przy okazji zaprezentowania przez Hammera Kenwooda KX-600, przypomniało mi się, że kolejnym 3 głowicowym deckiem bez funkcji monitor jest Kenwood KX-800. A mam taki magnetofon gdzieś... Ech, SKS daje się we znaki ;)
-
Cytat: chorazy3 w 25-01-2026, 21:29
A byli jeszcze jacyś inni producenci z takim pomysłem?
Bang & Olufsen Beocord 9000. Innych nie kojarzę.
Przy okazji zaprezentowania przez Hammera Kenwooda KX-600, przypomniało mi się, że kolejnym 3 głowicowym deckiem bez funkcji monitor jest Kenwood KX-800. A mam taki magnetofon gdzieś... Ech, SKS daje się we znaki ;)
Czyli kolejny wynalazek. Bardzo interesujące :-)
-
-
Te super szybkie wskaźniki w Nakach są obłędne, hahahah ;-) Ale brzmi to dobrze, podoba mi się.
-
Gratulacje udanej akcji odratowania Naczka :)
-
Wskaźniki też mi się bardzo podobają.
Poza tym po tygodniu zabawy z tym modelem muszę powiedzieć, że bardzo mi się podoba jak odtwarza i nagrywa. Dźwięk raczej neutralny ale bardzo fajny bas. Na prawdę przyjemnie się tego słucha.
Chętnie zostawiłbym w salonie na dłużej ale za duży (za szeroki) jest i mi się nie mieści.
Taki trochę sleeper wśród Nakamichi, ceny nie są tak wysokie jak w przypadku wyższych modeli a możliwości nagrywania i jakość odtwarzania bardzo duże.
Powiedziałbym nawet, że kalibracja nagrywania jest taka trochę pro bo mamy wyprowadzone na przedni panel potki które w większości magnetofonów są niedostępne dla użytkownika.
-
Czyli idealny kaseciak dla Giziu, szuka, szuka a tu jest. Zróbcie dila i po kłopocie.
-
Dobrze było przez chwilę. Po naprawie znowu się zepsuł. Nie nagrywa na prawym kanale (głowica jest ok) więc pewnie elektronika. Do tego kalibracja padła, nie reaguje na kręcenie potkami , dodatkowo przy 15kHz wskaźniki wysterowania są wszystkie podświetlone na maxa (coś zakłóca?).
Odtwarzanie jest ok łącznie ze wskaźnikami.
Nie nam do tego starego złomu już siły...
-
Czyli idealny kaseciak dla Giziu, szuka, szuka a tu jest. Zróbcie dila i po kłopocie.
Nie wszystko jest na sprzedaż... bez przesady.
Pawle współczuje, wychodzi z tego, że coś go jeszcze boli od początku.
-
Udało mi się przywrócić tego Nakamichi do prawidłowego działania.
Problem sam spowodowałem, układając przewody głowicy odtwarzającej nie tak jak były oryginalnie.
Strasznie wrażliwe są na dotyk i bliskość innych elementów.
Jak są ułożone na dole, przy dolnej pokrywie, to buczy przy odtwarzaniu.
Więc dałem je przy płycie głównej ale tam łapały zakłócenia od obwodów nagrywania i kalibracji i nie dało się kalibrować.
Teraz jest ok. Muszą być spięte po środku z wiązką kilku innych przewodów.
Być może pełen recap sprawiłby, że będzie jeszcze lepiej ale to dużo pracy i chyba odpuszczę sobie.
Nagrania na nim wykonane bardzo dobrze brzmią na Sony TC-KA5ES.
-
Super :)
A weź się szarpnij i dorób im ekran, choćby jakiś cienki izolowany przewód namotaj - tak audiofilsko :) dookoła w szpirale .
Drugi koniec onego druta gdzieś przymasuj hehehehe metodą naukowego zwierania to tu to tam.
Mówie Ci , taki drut zdziałać może cuda.
Ale wiesz, ja mam pier.....a na ekrany i można mnie nie słuchać- afery nie zrobię- spoko :)
-
Mam taśmę miedzianą i taśmę Faradaya EMI. Nadałoby się?
Akurat kupiłem do ekranowania silniczków.
-
Pewnie. Świetnie działa nawet cienki izolowany drucik-kabelek z jedną żyłą. Łatwo się nawija i nie ma stracha że coś zewrze przypadkiem.
-
Zadziałało. Najpierw owinąłem warstwą miedzi a następnie taśmą Faradaya i oczywiście jeden koniec do masy (bez tego nie działa).
Teraz kabel jest niewrażliwy na dotyk i szumy (przy odtwarzaniu bez kasety) spadły z -46dB do -55dB.
Do tego przy kalibracji 15kHz odczyt na wskaźnikach jest stabilniejszy.
Także dziękuję, dobra rada. Boję się, że będę chciał teraz wszystkie kable od głowic ekranować...
-
Niezły patent, super!
-
Także dziękuję, dobra rada. Boję się, że będę chciał teraz wszystkie kable od głowic ekranować...
To bardzo ciekawe jest.
Roberto, dzięki za kierunek... ;-)
-
Hehehehe- ale Was wkopałem hehehhe
Fajnie.
No ale to wasze hobby -co nie? Naznaczyłem cel tylko.
Fajna sprawa, bo ja to miałem zajawkę okrutną na ekrany i to już nie tylko samych kabli, bo to w sumie pryszcz. Myśleć nie trzeba a trochę druta nawijać. Mózga nie zmęczy człowiek a satysfakcja jest.
(https://obrazki.elektroda.pl/5700790200_1773557999_thumb.jpg) (https://obrazki.elektroda.pl/5700790200_1773557999.jpg)
O np. taki przykładowy kabel sobie był a to żółte namotane to właśnie jego ekran. Niby wszystko działało bez niego ale z nim okazało się że działa lepiej :)
Potem następny krok jest możliwy- ekrany magnetyczne głowic hehehehe. Trochę ich już kiedyś naprodukowałem i jak babcię kocham. W niektórych taśmociągach bardzo ale to bardzo pomagały.
Tylko na jednego drania nadziałem się że zasadniczo nic nie można zrobić :(
JVC TD 66 - skubany noooo.
W fabryce już go tak zrobili że nie szło nic przymodzić. Znaczy jakiegoś czuba tam mieli który pomyślał o tym onegdaj, gdy to zaprojektowali i tak na cacy głowicę zrobili że kaplica- nic mi już nie zostało.
-
I teraz, przez Ciebie kolego Pień, :) będę owijał w sreberka kabel w RSB905, bo tam przewody zbierają zakłócenia, jak krasnale poziomki.
Odnośnie Naka - bardzo duży spadek szumów dzięki temu rozwiązaniu, szok.
-
Też się zdziwiłem, robiłem to bez większej nadziei.
Ale redukcja szumu jest wyraźnie słyszalna na słuchawkach i widoczna na miliwoltomierzu.
Pojawiało mi się pytanie, czy jest sens owijać przewody od nagrywającej, czy też prąd podkładu zabezpiecza przed zakłóceniami.
-
-
Pojawiało mi się pytanie, czy jest sens owijać przewody od nagrywającej, czy też prąd podkładu zabezpiecza przed zakłóceniami.
Ciekawa zagwozdka. Ja tam nawet słabo zielonono nie wiem i nie próbowałem. Trochę się teraz dziwię dlaczego na to wcześniej nie wpadłem.
Byłbym zainteresowany wynikiem ew. eksperymentu :) Nawet jeżeli ekran zaekranuje sam podkład to też coś hehehe.
Czekam zatem aż kto nie wyrobi , weźmie sreberko jak świstak i opisze co to dało.
-
Mogę owinąć. Trzeba tylko obmyślić sposób w jaki sprawdzić efekty.
Może nagrać kasetę bez sygnału przy rec level np. w połowie, odtworzyć i sprawdzić poziom szumu. Przed i po ekranowaniu.
-
To zdaje się logiczne podejście z nagraniem bez sygnału. Jeżeli szum zmniejszy się to chyba byłoby OK. Jeżeli skoczy to możliwe że ekran zabija podkład. Ale to tylko takie moje gdybanie wzięte z powietrza.
-
Zaekranowałem i pomierzyłem. Żadnych różnic nie stwierdziłem. Nagrałem jeszcze raz kawałek ten co wcześniej i też nie słychać żeby była jakaś różnica.
Natomiast wciąż nie mogę uwierzyć jak mało jest szumu przy odtwarzaniu i słuchaniu na słuchawkach.
-
Jeszcze się upewnię, bo nie widzę ze zdjęcia. Taśmę Faradaya, którą owinąłeś - jeden koniec przykleiłeś do masy decka? Czy miedzianą pod spodem do masy + owinąłeś Faradayem?
-
Zaekranowałem i pomierzyłem. Żadnych różnic nie stwierdziłem. Nagrałem jeszcze raz kawałek ten co wcześniej i też nie słychać żeby była jakaś różnica.
Natomiast wciąż nie mogę uwierzyć jak mało jest szumu przy odtwarzaniu i słuchaniu na słuchawkach.
No i wszystko jasne :)
I też świetnie. Odpada teraz rozkmina czy ekranować zapis czy też nie. Możliwe że jednak działa tyle że tam prądy przy zapisie chyba większe i ew. szum znika na jego tle.
No ale ja tam aż tak na taśmociągach to się nie znam i tylko gdybam.
A takie pytanko- bo też w sumie nie wiem jak ten Nac ma zrobine samo otoczenie głowicy. Może jest szansa na ekran magnetyczny dla niej? Tak żeby dochodził do samej blachy w kasecie? To w końcu magnetofon w którym >magnetyzmu< silnika nie słychać raczej.
Naprostujcie mnie jak co heheheh
Bo takie pulsowanie-kołysanie w tempie obrotu samego silnika w wielu magnetach słychać.
Chyba wspomniałem już że tylko na jeden trafiłem taki co to wszelkie dodatkowe ekrany miał w czterech literach.
-
Na zdjęciu akurat tego nie widać, było zrobione przed.
W sumie to wystarczyło żeby taśma Faradaya jedynie dotykała metalowego chassis. Przy braku kontaktu było wręcz gorzej.
Dla pewności jednak przykleiłem koniec ekranu (ten bliżej głowicy) do chassis taśmą miedzianą a na to jeszcze taśmą Faradaya. Akurat w pobliżu była jakaś śrubka więc do tego jeszcze przekręciłem ekran.
Dyskretnych głowic w Nakach to chyba nie ma już za bardzo jak ekranować bo tam na styk wszystko wchodzi.
-
Pewien jestem że nie we wszystkch heheheh. Dlatego że mam takiego jednego BX 150 E i onegdaj w porywie wybajerzałem drania.
Zaczęło się w sumie od dorobienia mu podświetlenia kasety- potem ekran na kabelek, potem walka z silnikiem i ekranowaniem tegoż.
Na a na końcu ekran głowicy dorabiałem. Oczywiście magnetofon gra nawet po tym wszystkim.
Jedyne czego nie robiłem to wymiany kondensatorów przed włączeniem go- zostałem nawet opr.... tutaj na forum że taki tępy jestem że wszystkich kondów nie wymieniam na dzień dobry tylko trzodę robię że je mierzę najpierw. Ponadto ten magnet z dobrego źródła gdzie gościu to tam ogarnął wszystko jak należy.
No ale co ja na to poradzę że przywyczka mechaniola siedzi we mnie dosyć mocno > Nie zepsutego Nie naprawiamy :)
No a potem ta choroba przelazła trochę na kilka pozostałych magnetofonów hehehe
ed> tak coś w kościach czuję że samą zarazę >ekranologii stosowanej< sprzedałem . I jakieś tam małe grono zaraziłem hehehehehehe.