Audiohobby.pl
Audio => Gramofony => Wątek zaczęty przez: Bacek w 20-01-2026, 20:06
-
1. System
Dużą bolączką systemów analogowych jest szum własny nośników na których nagrany jest materiał muzyczny. Pierwszym komercyjnym systemem mającym temu zaradzić był Dolby A zaprezentowany przez Dolby Laboratories w roku 1965.
dbx Noise Reduction to system redukcji szumów opracowany w latach 70. przez firmę dbx inc. Pierwsza jego wersja (Type I) została opracowana dla magnetofonów szpulowych i odniosła spory sukces w zastosowaniach profesjonalnych szczególnie w studiach nagraniowych.
Wersja druga (Type II) została opracowana z myślą o nośnikach o zdecydowanie gorszych parametrach czyli o magnetofonach kasetowych. Dodatkowo została też zaaplikowana do wykorzystania w odtwarzaniu płyt winylowych.
Mimo nazwy zadaniem tych systemów nie jest usunięcie szumu już istniejącego w nagraniach ale taki sposób ich nagrywania a potem odtwarzania żeby zredukować wpływ szumu nośnika na materiał muzyczny.
Podstawą w zasadzie wszystkich tych systemów jest działanie na dynamice nagrywanego sygnału. W trakcie nagrywania następuje kompresja dynamiki. Jeżeli założymy referencyjny poziom sygnały 0 dB to wszystko co poniżej tego poziomu zostanie podgłośnione a wszystko co powyżej tego poziomu ściszone.
Przy odtwarzaniu proces jest odwracany, to co podgłośniliśmy ściszamy i na odwrót. W przeciwieństwie do korekcyjnej wg krzywej RIAA stopień tego procesu nie zależy od częstotliwości sygnału a od jego poziomu.
Jaki jest tego cel? Przy zapisie pogłaśnianie słabego sygnału ma za zadanie przygotowanie materiału tak żeby najcichsze jego części znajdowały się powyżej szumu własnego nośnika na którym jest on nagrywany. A ściszanie sygnałów powyżej 0 dB ma na celu uniknięcie saturacji nośnika/taśmy lub nie wchodzenia w obszar gdzie mocno rósł tracking distortion w płytach winylowych..
W wypadku obydwu systemów dbx poziom kompresji dekompresji wynosi 2:1:2. Czyli przykładowo sygnał o poziomie -20db jest kodowany do poziomu -10db, a sygnał o poziomie +10db stawał się sygnałem +5db
(http://audiohobby.pl/index.php?action=dlattach;topic=15494.0;attach=220346;image)
Co dzięki temu uzyskiwaliśmy?
W trakcie dekodowania przy ściszaniu, głośniej nagranych fragmentów dodatkowo wyciszany jest szum nośnika. Praktyczna wartość redukcji szumu nośnika wynosiła do 40db.
Rosła dynamika sygnału który można było zapisać na nośniku. W wypadku płyt winylowych wartość ta podwajała się z ok 50dB do 100dB.
Dodatkowe plusy dla zapisu na płytach to likwidacja pre-echa (przenikania dźwięku z następnego rowka do poprzedniego). Tej informacji nie znalazłem nigdzie ale zaobserwowałem na posiadanych płytach które miały lakierowy master (płyt z masterami DNM to nie dotyczy). Najprościej zaobserwować to zjawisko jest zaczynając odtwarzanie płyty, zanim igła dojdzie to faktycznego rowka z materiałem, obrót wcześniej już słychać jego cichą wersję. A dalej na płycie oczywiście dotyczy to zarówno rowków kolejnych jak i poprzedzających, chociaż najczęściej ginie to przykryte przez materiał odtwarzanego rowka.
Kolejnym plusem dla płyt jest to że zmniejszenia dynamiki, ściszenie bardzo głośnych dźwięków i pogłośnienie cichych sprawia że sam mastering jest łatwiejszy bo nie ocieramy się o fizyczne granice nośnika a potem igle łatwiej śledzić taki rowek.
W systemie dbx proces compandingu jest przeprowadzony pełnopasmowo a jego stopień jest dość wysoki. Powoduje to że tego typu materiał odtworzony bez dekodera znacznie odbiega od wejściowego i raczej nie będzie się podobał słuchającym.
W wypadku konkurencyjnych systemów Dolby compading ma mniejszą agresywność a dodatkowo pasmo muzyczne jest podzielone na kilka obszarów w których stopień kompresji jest różny. Większy przy częstotliwościach na których jest najwięcej szumów nośnika mniejszy w pozostałych. Dzięki temu przy odtwarzaniu materiału bez dekodera spadek jakości jest mniejszy i teoretycznie można słuchać ich bez dekodera..
Tylko pytanie po co w ogóle cokolwiek kodować żeby odtwarzać bez dekodera. Pod kątem komercyjnym jak najbardziej to rozumiem, nie wszyscy mają/mieli dekodery a w takim wypadku gdy proces nie jest aż tak inwazyjny można wydawać tylko wersję kodowaną w danym systemie zamiast dwóch. Ale zarzut pod kątem działania samego systemu jest dla mnie nietrafiony.
Plusem systemu dbx i jego przewagą nad systemami Dolby jest to że dekoderów nie trzeba kalibrować. W wypadku systemów Dolby o ile materiał był zapisany i odtwarzany na tym samym urządzeniu wszystko było ok. Natomiast jeżeli nagranie było zrobione na jednym urządzeniu a odtwarzane na innym i poziomy sygnałów nie były na nich takie same dekodowanie nie odbywało się poprawnie. W systemie dbx dekoder wykrywa z jakim poziomem należy dekodować wejściowy sygnał i dokładna kalibracja dekodera nie jest wymagana.
Poniższy wykres przedstawia porównanie skuteczności redukcji szumów w systemie dbx do Dobly B i C.
(http://audiohobby.pl/index.php?action=dlattach;topic=15494.0;attach=220348;image)
dbx noise reduction type II nie był jedyną próbą wprowadzenia systemów redukcji szumów do świata winylu. Były co najmniej trzy inne próby:
- High-Com II - modyfikacja dla płyt winylowych stworzona przez Nakamichi systemu opracowanego przez firmę Telefunken. Nie wyszła poza fazę płyt demonstracyjnych. Istnieje jeden komercyjny dekoder (https://www.hifiengine.com/manual_library/nakamichi/high-com-ii.shtml) produkcji Nakamichi.
- CX - system opracowany przez CBS. O mniejszej skuteczności niż dbx ale dzięki temu reklamowany jako możliwy do korzystania bez dekodera. Ilość wydanych płyt trudna do określenia, główny wydawca CBS. Dla systemu istnieją zarówno komercyjne jak i wersje DIY dekoderów. W przeciwieństwie do dbx system wymaga kalibracji poziomów wejściowych dekodera przy użyciu płyty testowej (np po zmianie wkładki lub przedwzmacniacza)
- UC - opracowany przez wschodnio niemiecką firmę VEB Zentrum Wissenschaft und Technik (ZWT). Zapewniał najmniejszą skuteczność redukcji szumu z powyższych (10-12db). Dzięki temu z jednej strony płyty nie wymagały dekodera do odtwarzania bez zauważalnego pogorszenia jakości. A z drugiej strony dzięki temu że system stosował podobny sposób redukcji dynamiki do tego w jaki w normalnym procesie przygotowuje się płyty do tłoczenia że można było z użyciem dekodera odtwarzać też zwykłe płyty uzyskując część benefitów ze stosowania systemu. Jedyny komercyjny dekoder znajduje się w gramofonie Ziphona HMK-PA2223 (https://www.radiomuseum.org/r/phono_pirn_ziphona_hmk_pa2223.html). Mimo braku dekoderów ok 500 płyt zostało wydanych przez wytwórnie Amiga, Eterna i Nova.
Niestety z powodu triumfalnego marszu technologii CD wszystkie te próby zakończyły się fiaskiem
-
2. Odtwarzanie
Czego można użyć do odtwarzania takich płyt? No potrzebny jest nam dekoder, który włączamy w tor za pre gramofonowym. Potrzebny jest nam dekoder w standardzie oczywiście Type II. Obydwa typy nie są ze sobą kompatybilne i nie można odtwarzać na jednym jednym nagrań z drugiego. To znaczy fizycznie oczywiście się da i dźwięk na wyjściu będzie ale nie będzie on poprawnie zdekodowany.
Poniższa lista nie jest pewnie kompletna ale są to najczęściej występujące modele. Większość z nich zawiera także enkoder umożliwiający nagrywanie/kodowanie nagrań w systemie dbx Type II.
- dbx 21 (https://www.hifiengine.com/manual_library/dbx/21.shtml) (tylko dekoder)
- dbx 122 (https://www.hifiengine.com/manual_library/dbx/122.shtml)
- dbx 124 (https://www.hifiengine.com/manual_library/dbx/124.shtml)
- dbx 128 (https://www.hifiengine.com/manual_library/dbx/128.shtml) (dodatkowo wyposażony w expander dynamiki)
- dbx 140 (https://www.hifiengine.com/manual_library/dbx/140.shtml)
- dbx 140X (https://www.hifiengine.com/manual_library/dbx/140x.shtml) (brak trybu dbx Disc)
- dbx 22 (https://www.hifiengine.com/manual_library/dbx/22.shtml) (model samochodowy, zasilany 12V)
- dbx 222 (https://www.hifiengine.com/manual_library/dbx/222.shtml)
- dbx 224 (https://www.hifiengine.com/manual_library/dbx/224.shtml)
- dbx 224X (https://www.hifiengine.com/manual_library/dbx/224x.shtml)
- dbx 224X-DS (https://www.hifiengine.com/manual_library/dbx/224x-ds.shtml) (brak trybu dbx Disc)
- dbx 228 (https://www.hifiengine.com/manual_library/dbx/228.shtml) (dodatkowo wyposażony w expander dynamiki)
- dbx NX-40 (https://www.hifiengine.com/manual_library/dbx/nx-40.shtml)
- dbx 40X (http://vintagedbx.free.fr/doc/ppa1-ca1-40x.pdf) (tylko dekoder)
- dbx CA-1 (http://vintagedbx.free.fr/doc/ppa1-ca1-40x.pdf) (tylko dekoder, samochodowy)
- dbx PPA-1 (http://vintagedbx.free.fr/doc/ppa1-ca1-40x.pdf) (przenośny dekoder z zasilaniem bateryjnym, bez trybu dbx Disc)
- Technics RP-9022 (https://audio-database.com/TechnicsPanasonic/etc/rp-9022.html)
- Technics RP-9024 (https://www.hifiengine.com/manual_library/technics/rp-9024.shtml)
Dekodery bez trybu dbx Disc w zasadzie też mogą być używane do odtwarzania płyt. Ten tryb dokłada filtr górno- przepustowy (-3db na 21 Hz). Wiec o ile płyty są płaskie a napęd gramofonu przyzwoity to też nie powinno być problemów. W zasadzie funkcję zastępczą może tu pełnić filtr sub sonic w przedwzmacniaczach gramofonowych.
W dekodery i enkodery było wyposażone także kilka magnetofonów kasetowych między innymi marki Technics z początku lat 80 (np. RS-228X czy RS-B58R). O ile miały przycisk dbx Disc w większości przypadków można ich użyć do dekodowania płyt.
-
3. Płyty
Pierwsze płyty demonstracyjne powstały ok roku 1973, niestety bez większego zainteresowania ze strony wytwórni płytowych. Wejście na rynek komercyjny przesunęło się na okolice 1979 roku kiedy to firma BSR wykupiła dbx (w 1978 roku). Szczyt wydań dbx przypada na rok 1981, koniec na rok następny 1982. W tym okresie wydano ok 200 płyt.
Katalog płyt dbx na discogs liczy ok 250 pozycji przy czym część z nich są to “duplikaty” (inne wydania tej samej płyty lub tłoczenia testowe).
discogs dbx encoded records (https://www.discogs.com/search?q=dbx+encoded&type=release&format_exact=Vinyl&limit=250&page=1)
Niestety wyszukiwanie na discogs nie pozwala na precyzyjne określenie formatu płyty, także część z tego to będą to też normalne wydania z informacją w opisie że wersja dbx encoded istnieje.
Trafiłem jeszcze na katalog z epoki, z roku 1980, czyli też niekompletny.
dbx Discs Catalog 1980 (https://www.hifi-archiv.info/dbx/1980%20dbx%20US.pdf)
Co wydawano? Najwięcej pozycji to klasyka i jazz. Pop i rock w zdecydowanej mniejszości.
Jak wydawali? Generalnie trzeba przyznać że dobrze. Wiele nagrań z taśm matek też nagranych w systemie dbx (type I). Dużo nagrań z pierwszych cyfrowych urządzeń. Większość wydań na grubym albo chociaż przyzwoitym winylu. Na ok 100 płyt w moim posiadaniu, jest oczywiście kilka które brzmią jako tako. Reszta to nagrania w bardzo dobrej jakości i wysokiej dynamice utworów.
Jak rozpoznać płytę wydaną w tym formacie? Na początek większość płyt miała naklejkę z taką informacją na okładce. Istniało kilka różnych wzorów które się powtarzały, poniżej najczęściej występujące. Najpopularniejsza to ta pierwsza naklejka, czarno-czerwono-srebrna, znajduje się na ok 70-80% płyt
(http://audiohobby.pl/index.php?action=dlattach;topic=15494.0;attach=220366;image)
Płyty demonstracyjno-prezentacyjne najczęściej nie miały żadnych naklejek ale za to jawną informację na okładce że materiał jest kodowany w systemie dbx.
Kolejny krok weryfikacji, nawet ważniejszy od okładki to informacja na samej etykiecie płyty. Tutaj już nie było żadnego standardu, najczęściej było to logo dbx i informacja że płyta jest zakodowana w dbx. Przykładowe etykiety poniżej.
(http://audiohobby.pl/index.php?action=dlattach;topic=15494.0;attach=220358;image)
Nie wiem czy oryginale były we wszystkich ale w części płyt które dostałem znajduje się ulotka skrótowo opisująca sposób działania dbx. Zidentyfikowałem dwa typy.
Jedna biała, jednostronna
(http://audiohobby.pl/index.php?action=dlattach;topic=15494.0;attach=220360;image)
i druga szaro/niebieskawo/zielonkawa (w zależności od egzemplarza), dwustronna
(http://audiohobby.pl/index.php?action=dlattach;topic=15494.0;attach=220362;image)
(http://audiohobby.pl/index.php?action=dlattach;topic=15494.0;attach=220364;image)
-
4. I jak to działa?
W praktyce odtwarzanie takich płyt jest kompletnie bezszumowe, niezmodulowane rowki są zupełnie niesłyszalne. Jeżeli słychać jakikolwiek szum to przyszedł on na płytę razem z materiałem muzycznym a nie wynika z samego nośnika. Drugi benefit jest taki że niewielkie rysy na płytach też są niesłyszalne a rozsądne mocno ściszone. Nie jest to remedium na wszelkie babole na płycie bo je słychać choć po prostu ciszej.
“Kasetowcy” podnosili zarzut że słychać pompowanie szumu, czyli taki efekt podobny trochę do oddychania. Tylko że jak na winylach szumu nie słychać to nie słychać też pompowania.
Technicznie może i on zachodzi ale poniżej progu słyszalności, przynajmniej na płytach w dobrym stanie. Zakładam że na naprawdę zamęczonych egzemplarzach może i coś się pojawi ale poziom tego zmęczenia musiałby być spory. Drugim ew sposobem w jaki to mogło by się jednak pojawić byłoby użycie kiepskiego, szumiącego pre.
Kolejnym zarzutem jest to że przy mocno pofalowanych płytach dekodowanie potrafi się rozjechać. Generalnie nie mam takich płyt czy to dbx czy nie dbx ale zarzut że uszkodzone płyty grają źle to dla mnie nie jest zarzut.
Jedna z tych płyt które mam ma pewien stopień pofałdowania na brzegu. Generalnie w moim systemie mam sposoby żeby nie falowała ale za jakiś czas zrobię eksperyment z samplowaniem pofalowanym i nie pofalowanym, zobaczymy czy coś tam daje się wychwycić.
Ok, zacznijmy od demonstracyjnego singielka od Technicsa - Dbx Encoded Disc Vol.2
Poniżej widać dwa sample. Górny płyta tylko zgrana, bez dekodowania, dolny płyta zgrana z dekodowaniem. Obydwa sample zaczynają się od opuszczenia igły.
(http://audiohobby.pl/index.php?action=dlattach;topic=15494.0;attach=220378;image)
Na górnym samplu, opuszczenie igły ginie w szumie nośnika, skala decybelowa może jest tu trochę tendencyjna.
Pierwsze rzucająca się różnica jest to że na dobiegówce zdekodowanego utworu w ogóle nie widać szumu do poziomu -60dB.
Druga to że w samym utworze górna część jest dużo mniej zróżnicowana jeżeli chodzi o dynamikę sygnału, na dole partie ciche są bardziej oddalone od tych głośnych.
No to posłuchajmy. W obydwu przypadkach przed i po utworach są też nagrane do i wybiegówki .
Obydwie strony singielka, z sygnałem zdekodowanym
Słuchanie ścieżek niezdekodowanych normalnie oczywiście nie ma sensu ale tu w celach poznawczych wrzucam. Co tam usłyszymy? Oczywiście płyta ta sama ale z powrotem szum na dobiegówce. Druga sprawa, wyraźnie przed samym startem słychać pre-echo pierwszej ścieżki. Kolejna sprawa, kompresja dynamiki aż na pierwszy rzut nie jest dominującą sprawą którą od razu słychać, zresztą do tego przyzwyczaiły nas współczesne CD. To co pierwsze słychać to zaburzona równowaga tonalna. W procesie kodowania, przed właściwą kompresją dynamiki jest jeszcze jeden krok, filtr preemfazy czyli podbijający wysokie tony i to jest to co pierwsze rzuca się w uszy.
Czyli nie jest tak że uszy lub głośniki od razu płoną
Może jeszcze jakieś przykłady odkodowanych nagrań.
Uwertury Offenbacha, strona pierwsza. Jak ktoś Kankana lubi to jak znalazł
Scheherezade strona pierwsza
Sympatyczny gospelowy kawałek
Jakie plany na rozwój wątku?
- sparing płyty w wersji dbx z wersją zwykłą
- krzywa płyta a dekodowanie
- wincy sampli, najlepiej całych płyt i z szerszej gammy gatunkowej.
- się zobaczy
-
Musze przysiąść do tego na spokojnie. Dziękuję Ci za podzielenie się wiedzą. Mnóstwo ciekawych żeczy ;-)
-
To tylko wierzchołek góry lodowej. Pierwszy punkt można by spokojnie rozciągnąć na wiele stron.
I pewnie drugie tyle o specyfice kaseciaków, ale o kaseciakach to nie będę pisał bo wyszedł bym na erotomana gawędziarza. Praktyki w dbx z nimi żadnej nie mam a i z Dolby niewielką,
-
Kolega pięknie się napracował wszystko ok, tylko ten system umarł po cichutku, niezauważalnie........Ciekwe jest także to że w pewnych latach było wiele pomysłów, ciekawostek, ale nagle to jebło wszystko jak mówi klasyk.
Nigdy nie miałem na 100% sprawnego dbX w kaseciakach, zawsze mu coś dolegało, choć może to była popelina dla tłumu bo jak ogarnąć taki system do jednej kości jak wersja pro zajmowała segment w racku.
Brawo Bacek
-
Miałem okazję posłuchać "własnousznie" u Backa. Dbx Type II robi wrażenie. Szkoda, że branża nie weszła w to masowo
-
Bacek Szacun za ogrom roboty edukacyjnej . Że też Ci się chciało?
Ja to z tym vinylowym dbx to poziom gimbusa ze szkoły zlokalizowanej w patologicznym regionie.
Mam taki studyjno-garażowy 4-track Yamahy. Czy jej dbx dałoby radę użyć do dekodowania płyt dbx?
-
Bacek Szacun za ogrom roboty edukacyjnej . Że też Ci się chciało?
Ja to z tym vinylowym dbx to poziom gimbusa ze szkoły zlokalizowanej w patologicznym regionie.
Mam taki studyjno-garażowy 4-track Yamahy. Czy jej dbx dałoby radę użyć do dekodowania płyt dbx?
Jeśli ma opcje "dbx Disc" to tak. "Zwykły dbx" jak to Bacek napisał w drugim punkcie....
Dekodery bez trybu dbx Disc w zasadzie też mogą być używane do odtwarzania płyt. Ten tryb dokłada filtr górno- przepustowy (-3db na 21 Hz). Wiec o ile płyty są płaskie a napęd gramofonu przyzwoity to też nie powinno być problemów. W zasadzie funkcję zastępczą może tu pełnić filtr sub sonic w przedwzmacniaczach gramofonowych.
Powinny sobie poradzić.
-
Mam taki studyjno-garażowy 4-track Yamahy.
A to kaseciak czy szpula? Jak kaseciak to jakaś szansa że type II tam jest. Natomiast jak miał bym wróżyć z brudnego palca to zakładał bym że studyjny nie będzie miał opcji bycia dekoderem dla zewnętrznego źródła. A co to za model, coś w stylu Yamaha MT4X?
Jak masz taką płytę to możesz ją spróbować nagrać na żywca (bez kodowania) na dobrą kasetę a potem odtworzyć z dbx. Ale tu już sumują się wszystkie wady toru gramofonowego i kasetowego.
Generalnie pomijając okazje, to z dedykowanych companderów to najtańszy jest dbx nx40 tylko on chyba nie bywa dwunapięciowy.
-
Super artykuł - mnóstwo intrygujących informacji. Słyszałem o tym już kiedyś, ale sądziłem że zostało to na etapie eksperymentów. Nie wiedziałem ze zostało komercyjnie wdrożone. Niestety w latach 80-tych powszechnie stawiano już na płyty cd zapewne dlatego zarzucono to rozwiązanie w praktyce. Magnetofony miały więcej szczęścia bo dla nich nie było wówczas alternatywy...
Nurtuje mnie jednak pytanie:
Od wielu lat odnotowuje się wzrost zainteresowania gramofonami. Ludzie wydają krocie na wkładki, preampy, ramiona itd. Dlaczego nikt nie wpadał na pomysł reaktywowania tej technologii? Czyżby nie pozwalały na to prawa patentowe? Raczej już wygasły...
-
Koło 2010 ktoś tam kombinował z ożywieniem tego najsłabszego systemu (UC) ale też nic z tego nie wyszło.
A czemu się nie biorą? Bo nie da się tego zrobić w wersji lampowej? Bo wyszło by że nawet średnie systemy grają bardzo dobrze (tu akurat trochę płynę bo na generalną jakoś ten system nie do końca ma wpływ). Bo musisz wydawać specjalne płyty które odtworzą tylko posiadacze tego hardware kupią. I wtedy musisz mieć ogarnięte obie strony, nośniki i hardware. Hobbystycznie pewnie by się dało nawet z istniejącym hardware. Biznesowo w okresie świetności nie chwyciło więc tym bardziej teraz jest ciężko.
-
Przebrnąłem przez pierwszy post - świetny materiał, z przyjemnością zasiądę do dalszej lektury, dzięki Bacek!
-
A to kaseciak czy szpula? Jak kaseciak to jakaś szansa że type II tam jest. Natomiast jak miał bym wróżyć z brudnego palca to zakładał bym że studyjny nie będzie miał opcji bycia dekoderem dla zewnętrznego źródła. A co to za model, coś w stylu Yamaha MT4X?
To jest kaseciak i właśnie Yamaha MT 400, jak przypuszczałeś.
Nie ma żadnego napisu typu >Disc dbx< o czym Wojtek wspomiał ani żadnego gniazda opisanego >Disc in
Zasadniczo to ja nie mam presji na ten dbx, ale tak z ciekawości by się posłuchało. Technologia fajna ale moim zdaniem nie ma szans współcześnie. Jedynie dla szczególnie zakręconych hehehehe a szanse na komercyjną reaktywację oceniam jako zero.
Tak na chłopski rozum biorąc to po co mi Vinyl który dociągnie jakościowo do niezłego pliku cyfrowego? Gramofon lubię właśnie przez to że trochę szumi, trochę trzeszczy itp.. Z tego samego powodu również i magnetofon i jakoś nie bardzo odpalam Dolby nawet. Prywatnie to nawet mam typy taśm które cenię sobie za ich szum własny hehehehe i bardzo lubię stare żelaziaki Agfy w tej kategorii.
-
Tak na chłopski rozum biorąc to po co mi Vinyl który dociągnie jakościowo do niezłego pliku cyfrowego?
Wiesz z tej strony patrząc to po co winyl w ogóle? Tidal i wystarczy i go bije. Jak dla mnie szumy i trzaski to tylko zbędne efekty uboczne. Oczywiście nostalgia podobno jest zdrowa ale te dobre wspomnienia w moim wypadku nie biorą się z istnienia szumów.
-
Z tego systemu korzystam na co dzień ale nie tak jak każdy sobie wyobraża jak można korzystać. W technice realizacyjnej i produkcyjnej muzyki są momenty kiedy trzeba zrobić likwidację sybilantów z nagrań. O dziwo te urządzenia pracują w takich zastosowaniach jak trzeba. Ich drobne modyfikacje dają niewyobrażalnie fajnie brzmiące kompresory i ekspandery pasmowe.
Druga sprawa pokłosiem tych układów są opracowania konkurencyjne do VCA dbx'a układy THAT VCA (THAT4305) które w technice analogowej w studiach nagrań(tak jak u mnie) istnieją w postaci mordotrzymaczy sygnału. Po prostu są to limitery. Chociaż i dbx202 mam w 6 limiterach, (dbx202 wzmacniacz VCA w puszcze z 7 nogami robiony dla limiterów, kompresorów i ekspanderów tak jak w tych systemach).
Można więc powiedzieć, że założenia pierwotne może i umarły, a system nie jest już wykorzystywany do redukcji szumów, ale dał podwoaliny dla urządzeń np DBX286s.
Druga sprawa system redukcji DBX w przypadku użycia taśm jest do tej pory używany w przy nagraniach taśm matek. Tak taśmy matki nadal się robi. Osobiście nie popełniam takowych, ale mam od tego ludzi co dalej to robią.
Podsumowując technologia ta nie ma się dalej dobrze ale na inny sposób ;)
-
Dzięki za fajny opis systemu, czytałem z przyjemnością. Dziwna sprawa z tym szumem, jeśli chodzi o kasety magnetofonowe nigdy mi on nie przeszkadzał. Nie używałem Dolby, ani żadnego innego systemu gdy nagrywałem sam kasety. Wiadomo, jak kupowało się oryginał to był on nagrany z Dolby B i czasem sprawdzałem jak to gra, ale w większości kończyło się źle i na wyłączeniu tego systemu.
Do dbx'a zabierałem się kilka razy. Mam magnetofon, który obsługuje dbx disc (Technics RS-B50) i gramofon też Technics. Problemem było to, że nie miałem żadnej płyty winylowej nagranej w tym systemie. Zanim zdążyłem coś kupić, gramofon trafił do szafy, gdyż zajmował dużo miejsca, a płyty winylowe jakoś nie podbiły mojego serca. Pewnie dlatego, że sam jako dziecko zacząłem słuchać muzyki już na kasetach, a gramofonu w mojej rodzinie praktycznie nikt nie miał i nie mam z tym żadnych wspomnień. Szkoda, bo akurat trzaski i szumy płyty winylowej mnie dość irytowały, więc dbx mógł się przydać.
Co ciekawe, nigdy też nie sprawdziłem dbx'a przy nagrywaniu na kasetach, chociaż mam kilka modeli kaseciaków z tym systemem. Skoro jednak jak pisałem wcześniej szum mi nie przeszkadza, to nie było powodu. Może jeszcze kiedyś to w końcu sprawdzę. Teraz po takim ciekawym tekście jest okazja :)
-
Szum szumem ale druga sprawa to że można nagrać materiał o większej dynamice niż pozwala nośnik. Oczywiście jak się ma z czego czyli dynamicznym materiał źródłowy.
-
Tak na chłopski rozum biorąc to po co mi Vinyl który dociągnie jakościowo do niezłego pliku cyfrowego?
Wiesz z tej strony patrząc to po co winyl w ogóle? Tidal i wystarczy i go bije. Jak dla mnie szumy i trzaski to tylko zbędne efekty uboczne. Oczywiście nostalgia podobno jest zdrowa ale te dobre wspomnienia w moim wypadku nie biorą się z istnienia szumów.
Wiesz , ja w żaden sposób nie zamierzam umniejszać takiemu systemowi jak dbx. I vinyla nie zastąpi w żaden sposób Tidal czy jakikolwiek DAP działający samodzielnie na własnych i wyczesanych plikach. Dlaczego lubi się vinyl to tyle opasłych już tomów w necie wypisano że strach patrzeć. Mnie zwyczajnie ujmuje ten vinyl jaki jest w czystej postaci.
Oczywiście cały czas piszę o jakimś tam poziomie zero na którym nie odtwarza się na zdezelowanym Bambino, podrapanych pocztówek dźwiękowych. To tak na wszelki wypadek dodam żeby ktoś nie pomyślał że takie coś kocham.
Judasz dołożył jeszcze że zasadniczo dbx nie umarł :) A wszystko to arcyciekawe jest.
-
dbx nie umarł
TU trzeba by rozgraniczyć firmę dbx i jej pozostały sprzęt od systemu redukcji szumów. Sprzęt PA nadal żyje, te wszystkie limitery, ekspandery, kompresory i inny sprzęt studyjny nadal jest produkowany i powszechnie używany. Są miejsca gdzie cyfra go wyprze są takie gdzie pozostanie. Zresztą sam dbx od dawna produkuje już cyfrowe odpowiedniki tych urządzeń.
A sam system redukcji szumów już dawno nie żyje lub jest skazany na zagładę. Nawet jak gdzieś miejscami ktoś jeszcze używa taśm to w dużej mierze jest to nostalgia i taką jakąś małą niszą pozostanie. Pewnie głównie do digitalizacji starych taśm matek, o ile ponownie nie zdarzy się taka sama katastrofa jak pożar magazynów z taśmami matkami Universal Studios w 2008 roku.
Na pewno nawet teraz są ludzie którzy bawią się woskowymi cylindrami na fonografach Edisona ale raczej ciężko powiedzieć że ta technologia nadal żyje.
Każdy ma swoje powody żeby wracać do tych staroci i nie jest tak że jedne powody są lepsze od drugich. Szumi to szumi. Płyt dbx jest tylko ok 200. Trudno zamknąć się w takim zbiorze, chociaż to i tak lepiej niż przysłowiowa jedna audiofilska płyta.