Audiohobby.pl
Audio => Magnetofony kasetowe => Magnetofony => Technics => Wątek zaczęty przez: JaKub92 w 26-06-2024, 16:24
-
Kilka miesięcy temu w końcu zabrałem się za poszukanie dawcy mechanizmów do swojego pierwszego deck'a. Stare nawaliły paręnaście lat temu, a jako że nie miałem doświadczenia, przy próbach naprawy spieprzyłem je do reszty i przeznaczyłem na części...
Znalazłem więc jakiegoś poobijanego złomka i kupiłem w ciemno za niewielkie pieniądze.
Na pierwszy ogień poszedł mechanizm nagrywający. Rolki i zębatki standardowo były w stanie rozkładu. Jedną z rolek ktoś zdążył wymienić na nową - dziwne, że drugą zostawił.
Głowica na foto wygląda nie najlepiej - ale była po prostu brudna. Ma ledwie widoczny ślad zużycia, więc jeszcze posłuży.
-
Standardowo, wymiana zębatek, paska, czyszczenie i smarowanie. Przed zakupem nowych rolek, w celu odpalenia założyłem jakąś z demontażu - też kiepską, ale przynajmniej w całości...
-
I mechanizm odtwarzający - taki sam zakres prac.
Szukając nowych rolek, znalazłem aukcję z kompletem 4 szt rolek wraz z ramionami - stare rolki na żółtym plastiku w bdb stanie, w zasadzie za połowę wartości nowych lub zamienników, z którymi bywa różnie. Więc zaryzykowałem - okazały się w super stanie i jeszcze dwie zostały mi w zapasie :)
-
Do tego mechanizmu całkiem dobrze pasuje pasek o wymiarach 69 x 3,0 x 0,6. Jest węższy od oryginalnego, ale pracuje poprawnie. Najbliższy dostępny rozmiar (sprzedawany obecnie na alegroszu jako do tych mechanizmów), jest jednak trochę za ciasny, więc zdecydowałem się jednak na te.
Przy pierwszym uruchomieniu okazało się, że jednak płytę miałem uwaloną (prawdopodobnie procesor z tego do czego doszedłem z pomocą kolegi Artura), a że nie mam hot'a ani tymczasowo nawet warsztatu (jedynie naprawy na "kolanie" a serwis mechanizmu na biurku jak widać), to przełożyłem na razie całą płytę z dawcy, ale jednak będę chciał jeszcze uratować tamtą - chcę po prostu, żeby w moim pierwszym decku zostało z niego jak najwięcej, bo obecnie jest to tylko obudowa i płyta czołowa :( Ale... zawsze to coś. Ważne że uratowany i mimo że gra to tak sobie (choć chyba przyjemniej od RS-B765!!!), to kiedy go włączam wracają wspomnienia i miło się nim pobawić ;)
-
Również ratowałem sporo mechanizmów AR-1, choć opłacalność w przypadku podwójnego decka jest wątpliwa. Serwisowanie też nie należy do łatwych, jest tam sporo różnych problemów, które mogą człowieka zamęczyć (zdarzało się, że musiałem kilkukrotnie rozkręcać ten sam mechanizm), a nie są to jakieś wybitne maszyny. Tak czy inaczej dobrze, że można je jeszcze naprawić jeśli ktoś chce.
-
Jakubie gratuluję przywrócenia do pełni życia swojej pierwszej poważnej maszyny :-) Niech cieszy oko.
-
W ciągu ostatnich 2 lat przerobiłem około 10 tych mechanizmów i nie są dla mnie jakiś problemem. Jedno co jest w nich męczące, to rozlutowywanie i lutowanie silników prze demontażu/montażu. Po kilkukrotnym demontażu druk też lubi na tym ucierpieć - konkretnie mam na myśli lutowanie silnika capstan'ów.
Jakubie gratuluję przywrócenia do pełni życia swojej pierwszej poważnej maszyny :-) Niech cieszy oko.
Dzięki, Wojtku - cieszy i to bardzo ;) W końcu był to mój pierwszy "poważny" magnetofon, kupiony w 2007 roku, gdzie miałem niespełna 15 lat :) Wcześniej za dzieciaka miałem tylko jamniki i wieżyczki. No i jednego potężnego boombox'a typu "ghettoblaster" ORION. Był mocno wymęczony i poniszczony i krótko po zakupie tego Technics'a poszedł na śmietnik, czego teraz żałuję, bo teraz bym go podratował :( podobnie jak wcześniej wieża SHARP SG-35 której szukam do dziś...
-
Rzeczywiście ten przylutowany silnik to zmora, praktycznie nie da się tego bezstratnie odlutować więcej niż raz. U mnie kończyło się to zazwyczaj dorabianiem kabelka jak na zdjęciu. Z mojej strony mogę dodać jeszcze to, że napęd podłączany jest taśmą, która po kilku odłączeniach się uszkadza, pękające plastikowe tuleje capstanów, pękające szpulki które potem spadają i powodują błąd F03.
Ciężko dobrać odpowiedni pasek, bo niby działa, ale przy przewijaniu, gdy kaseta dotrze do końca zaczyna piszczeć i autostop działa z opóźnieniem. Naturalnie zębatki się rozpływają i trzeba wymieniać, sporo jest w tym mechanizmie słabych punktów. Ma też taką zaletę, że nigdy nie wciągnął mi taśmy, mimo że latami używałem magnetofonu z AR-1 w miniwieży, a potem w innych modelach.
-
Patent ze złączką do silnika jest niegłupi - może kiedyś spróbuję. Pasek który dobrałem jest ok - nie ślizga się, a też nie jest za ciasny. Pękające tulejki i osie talerzyków - fakt, to jest dramat i trzeba je po prostu podklejać, ale co się dziwić - "plastik-fantastik" :(
-
Super robota Jakubie!
Na pewno warto uratować taki magnetofon, bo te dzisiaj produkowane startu nie mają do Twojego Technicsa.
-
Patent ze złączką do silnika jest niegłupi - może kiedyś spróbuję. Pasek który dobrałem jest ok - nie ślizga się, a też nie jest za ciasny. Pękające tulejki i osie talerzyków - fakt, to jest dramat i trzeba je po prostu podklejać, ale co się dziwić - "plastik-fantastik" :(
Jeśli byś kiedyś chciał spróbował to podpowiem, że ja tam wlutowuje piny do kabelków-złączek od strony silnika i w pcb (trzeba wylutować całe to śmieszne oryginalne złącze). Wtedy wystarczy wpiąć kabelek 4 pin i można sobie wszystko łatwo demontować. Ślizganie się paska, jest spowodowane jak sądzę tymi plastikowymi kołami zamachowymi, ale jak udało Ci się dobrać pasek bez tego efektu to super. Co ciekawe, spotkałem wersję AR-1 z reversem, który na tym większym kole miał obciążenie, w większości wersji go nie ma.
Na pewno warto uratować taki magnetofon, bo te dzisiaj produkowane startu nie mają do Twojego Technicsa.
Warto choćby ze względów sentymentalnych, ja aby naprawić swój magnet z wieży (RS-CH404) musiałem kupić dwa inne na części :)
Jako ciekawostkę dodam, że w wielu modelach z AR-1 są w razie awarii wyświetlane różne kody błędów, które czasem pozwalają szybko zdiagnozować problem. Znalazłem tabelę tych błędów u siebie (nie dotyczy ona tylko magnetofonów, trzeba patrzeć co jest do czego), dodaję jako załącznik.
-
Super robota Jakubie!
Na pewno warto uratować taki magnetofon, bo te dzisiaj produkowane startu nie mają do Twojego Technicsa.
Dzięki :) A obecnie produkowane to w zasadzie imitacje normalnych decków produkowanych do lat 90-tych, do tego z mechanizmami z jamników...
Patent ze złączką do silnika jest niegłupi - może kiedyś spróbuję. Pasek który dobrałem jest ok - nie ślizga się, a też nie jest za ciasny. Pękające tulejki i osie talerzyków - fakt, to jest dramat i trzeba je po prostu podklejać, ale co się dziwić - "plastik-fantastik" :(
Jeśli byś kiedyś chciał spróbował to podpowiem, że ja tam wlutowuje piny do kabelków-złączek od strony silnika i w pcb (trzeba wylutować całe to śmieszne oryginalne złącze). Wtedy wystarczy wpiąć kabelek 4 pin i można sobie wszystko łatwo demontować. Ślizganie się paska, jest spowodowane jak sądzę tymi plastikowymi kołami zamachowymi, ale jak udało Ci się dobrać pasek bez tego efektu to super. Co ciekawe, spotkałem wersję AR-1 z reversem, który na tym większym kole miał obciążenie, w większości wersji go nie ma.
Dzięki za podpowiedzi
-
Zachęcony relacjami kolegów przytargałem swojego ze strychu. Kupiony już dość dawno jak dawca rozłażącej się szpulki w RS-AZ7. AZ-7 już nie posiadam a 373 został. Miałem też do niego kiedyś zakupione paski i komplet rolek. Kiedyś były tańsze. Trochę poobijany bo jako dawca był najtańszy ale przynajmniej przyciski niepowycierane.
-
Paski i rolki wymieniłem.
Rozłażącą się lewą szpulkę lewego mechanizmu wyczyściłem, bo ktoś nieźle ją zalał olejem, i ścisnąłem, na razie trzyma. Ale może trzeba będzie ją skleić.
Zębatki jako że całe zostawiłem. Ciekawe ile wytrzymają. W RS-AZ-7, którego posiadałem przez kilka lat nie posypały się.
-
cd
-
mechanizm z nagrywaniem
-
Płyta główna
-
stare, skamieniałe i rozsypujące się rolki
-
Wnętrza kieszeni kasety po małej modyfikacji
-
Pawle, kolejny złomek uratowany od zgniatarki :-)
A co zmieniłeś w kieszeni? Pytam ponieważ w telefonie za cholercie nie mogę dostrzec różnic ;-)
-
Dołożyłem lusterka, fabrycznie ich nie było.
-
Mam 373 Mark II.
Doszły rolki od chińczyków, identyczne jak oryginały od handlarzy z portali, ładnie siękrecą , nie gniotą taśm, pikne.
Założyłem, kaseciak działa,e, trzeba rozebrać go bo nie otwierałem nawet jeszcze, przeczyszczę styki wszystkie i być może switche zmienie.
Zobaczy się zębatki jaki stan bo u chinoli też są dostępne.
Nagrania z Sony 690 ładnie i równo odtwarza.
-
Pawle, dobra robota :) Nie chcę Cię jednak martwić, ale zębatki na silnikach pomocniczych raczej posypią się dość szybko :( Ale potestuj, będziesz widział. Pozostałe raczej nie sypią się.
-
Egzemplarz co mam dźwiękowo ładnie , ale .....nagrywanie kaseciak daje sygnał na wskaźnik i nagrywa o ok 2 kreski - jakieś 4 dB mniej na lewy i nagrywa tak samo......... a tam tyle malutkich szpejów i scalaki.......
Potek przemyty
-
Eprom zmapowany.... no i co tutaj pozmieniać????
-
Czyli po zrobieniu z serwisówki strona 13-14 Step8->Step9>Step10 nadal krzywo nagrywa?
-
Jeśli po automatycznej kalibracji ATC ,nadal nagrywa kanały nierówno (jeden jest cichszy), musisz dokonać ręcznej korekty balansu w pamięci EEPROM dla Deck 2.
Jeśli wskaźniki przy nagrywaniu są równe, ale przy odtwarzaniu tej samej taśmy jeden kanał jest cichszy, korygujesz Record Gain-Adres 0C: Wzmocnienie zapisu – Kanał Lewy (L). Adres 0D: Wzmocnienie zapisu – Kanał Prawy (P).
Jeśli jeden kanał gra "ciemniej" mimo poprawnego azymutu głowicy ATC, musisz skorygować Recording Equalization:
Adres 04: Korekcja zapisu – Kanał Lewy (L), Adres 05: Korekcja zapisu – Kanał Prawy (P).
Teraz takie moje pytanie:po co te dodatkowe możliwości regulacji jak to wszystko powinno zrobić ATC.Dlaczego
projektanci- programisci przewidzieli taką możliwość właśnie-?
Przecież można było to jakoś programowo zamknąć aby użytkownik/serwisant nie miał możliwości ewentualnej korekty zalecił niezwłocznie wymianę głowicy w deck1.
-
Wojtek, ATC to robi korektę dla konkretnej taśmy (jak rozumiem) w stosunku do globalnych ustawień decka. Tak samo to się odbywa w manualnej kalibracji w innych magnetofonach - są ustawienia bazowe dla decka + jak skalibrujesz to z potencjometrów kalibracji wchodzą dodatkowe wartości (rezystancje w układzie) dla tej taśmy.
Musieli zrobić procedurę nadpisania, bo jak awaria czipa to wkładasz nowy, wbijasz wartości i jest cacy. Jak jest serwis, zmieniłeś skos czy zestarzały się elementy - jak rozumiem po to jest procedura aby się skalibrować.
W serwisówce z resztą jest napisane, że grzebanie w eeprom jest TYLKO dla sytuacji, w której eeprom był wymieniany :)
-
373 nie ma kalibracji, nagrywa na żywca i te parametry co ma, są bardzo dobrze wpisane.
Ja nic nie zmieniam.
Jednak postaram się przeglądnąć lewy kanał, czy coś mu nie dolega .
W tabeli odnośnie zapisu obydwa kanały są wpisane równo, nie ma co grzebać.
Jeżeli są rozbieżności tą mikroelektronike trza zjeść....napisze se na czole tekst....a co nie dam rade...... i w sam raz będzie motywacja.
-
Przypominam... na kaseciaka wchodzi krzywo sygnał, nagrywa się ładnie le też krzywo, czyli całość ok, ale dolega mu ta krzywizna, nie ma balansu , sterowanie nawet poziomem zapisu jest cyfrowe, czyli równe.......no i jedziemy.....
Na spokojnie, zamiast gmerać w epromie, najpierw trzeba sprawdzić elektronike.
Eprom to nie zabawka, najpierw analog, potem cyfra.
No i sprawdziłem sygnał 400 hz na wejście, record włączony i szukamy ze schematem co mu dolega w torze...... no i jest od razu Bingo......pierwszy scalak, dostaje sygnał równy, lecz niestety wychodzi z niego krzywy dokładnie o ok tam 15-20 % lewy kanał niżej.
Generatorem podciągałem na wejście sygnał tak aby na wyjsciu ze scalaka się wyrównało i teraz wskaźnik jest równy, czyli pewnie trza by było scalaka wymienić, bo nic wokół niego nie ma z części, na schemacie to IC1, WEJŚCIA 15 i 2, WYJŚCIA 13 i 4.
Jakbym był nieuczciwy to dobrał bym dzielnik rezystorowy na wejściu i olał sprawe, ale ...... po co.
VCA w nim są regulowane ale jak widze regulowane są jednocześnie jednym sygnałem więc stawiam na razie na scalak, który sie zdegradował, wymieni jak znajdzie.......
AN7384N.
edit.
Podmeiniłem scalaka z 474 i teraz działa poprawnie, czyli naprawa zakończona sukcesem, nie trza był gmerać w pamięci......wystarczy pomysleć.